Nasz TEAM

Praca jest pasją

Karina Wojciechowska – Dyrektor Handlowy

P.:Jak to się stało, że znalazła się Pani w tak męskiej branży jaką jest motoryzacja?

K.W.: Nie odbieram świata motoryzacji jako typowo męskiego, ponieważ w moim życiu już od dzieciństwa był on też światem, który dotyczył kobiet. Moja mama była elektromechanikiem samochodowym i było dla mnie naturalne to, że kobieta pracuje w takim zawodzie.

Dzieciństwo spędzałam w warsztatach samochodowych i na torach żużlowych, bo hobby mojej mamy był żużel. Czymś, co mnie bardzo denerwowało, było to, że nawet gdy mama pięknie mnie ubrała, wystroiła w śliczną sukienkę, wracałam do domu cała brudna.

W pewnym momencie dorastania doszłam do wniosku, że na pewno nie będę pracować w zawodzie związanym z motoryzacją. Chciałam robić coś totalnie odmiennego, coś pachnącego i czystego. Postanowiłam wtedy zostać laborantką kosmetyczną 🙂

Jednak życie potoczyło mi się zupełnie inaczej, zajęłam się sprzedażą i marketingiem. Ponieważ jestem otwarta na ludzi i lubię nowe wyzwania, poczułam się w tym rewelacyjnie. Ale każdy ma swoją karmę i pewnego dnia otrzymałam propozycję objęcia stanowiska dyrektora handlowego w firmie motoryzacyjnej. W ten sposób połączyły się moje dwa światy, czyli motoryzacja i marketing.

P.: Jakie były Pani początki pracy w tej branży?

K.W.: Nie ukrywam, że nie były łatwe, ponieważ przewagę stanowią mężczyźni, którzy zastanawiali się: „co ona tu robi?”. Jednak kiedy okazało się, że moja praca przynosi konkretne efekty, a ja sama potrafię merytorycznie rozmawiać o naprawie samochodu i profesjonalnie reprezentować firmę na spotkaniach biznesowych, zrozumieli, że kobieta na takim stanowisku może czasami dużo więcej zdziałać niż niejeden mężczyzna.

P.: Co Pani najbardziej lubi w tej pracy?

K.W.: Bawi mnie gdy mechanicy robią zakłady czy poradzę sobie w parkowaniu tyłem np. dużą ciężarówką. Za każdym razem znajduje się ktoś, kto wątpi i zawsze przegrywa 🙂

Fascynujące w tej pracy jest to, że mogę jeździć różnymi modelami samochodów, poznawać nowości motoryzacyjne i oczywiście spotykać się z ludźmi. Muszę przyznać, że coraz częściej na spotkaniach branżowych spotykam kobiety i to jest bardzo miłe.

Dobrze odnajduję się trendach motoryzacyjnych, ale cały czas pozostaję na bieżąco z modą kobiecą, trendami w makijażu i nowinkami z fashion weeków. Jestem przykładem, że jedno drugiego nie wyklucza.

 


Witold Pieńkowski – Doradca Serwisowy – Dział Części

P.: Skąd u Pana pasja do motoryzacji?

W.P.: W zasadzie początku nie pamiętam, bo urodziłem się w samochodzie (śmiech). A tak już bardziej serio pasją do motoryzacji zaraził mnie mój dziadek. I może wydać się to dziwne, ale zaczęło się od wspólnego składania mojego pierwszego roweru. Po rowerze był motorower „motorynka”, a później już bez pomocy dziadka naprawiałem motocykle, aż skończyłem na samochodach. Tym sposobem budowa tych pojazdów nie ma dla mnie tajemnic. Już jako uczeń szkoły średniej wolny czas spędzałem w zaprzyjaźnionym warsztacie.

Kiedy zakończyłem edukację, zatrudniłem się w hurtowni części motoryzacyjnych. Jako sprzedawca i handlowiec poznawałem wszystkie aspekty dystrybucji części samochodowych. Zmieniając miejsca pracy spotykałem wielu ciekawych ludzi, którzy podobnie jak ja fascynują się motoryzacją. Niektóre znajomości pomogły mi rozwijać się w tym temacie, a niektóre zaowocowały prawdziwymi przyjaźniami. To cenne, kiedy pasja łączy ludzi. W temacie części samochodowych mogę śmiało powiedzieć, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych, nieosiągalnych do zdobycia. Przez lata pracy poznałem rynek tak dokładnie, że nawet do modeli, które nie są już w produkcji lub są bardzo nietypowe jestem w stanie znaleźć odpowiednie elementy.

P.: Czy zamierza Pan przekazać komuś tę pasję i szeroką wiedzę, którą Pan posiada?

W.P.: Jestem ojcem 15-letniej córki, którą zaraziłem swoją pasją. Pamiętam, że jako 10-latka rozmoznawała już wszystkie marki samochodów, znała modele, a czasami mówiła: „To auto ma silnik V8.” Bardzo mnie to bawiło, a jednocześnie wprawiało w dumę. Kiedy niedawno zapytała mnie, czy mogłaby pracować w motoryzacji pomyślałem, że chociaż kobiet w tej dziedzinie nie jest zbyt wiele to przecież na pewno jej nie zabronie, a wręcz przeciwnie, będę ją wspierać.

Motoryzacja była i będzie w moim życiu zawsze. Moja praca daje mi dużą satysfakcję, robię to co lubię i jeszcze mi za to płacą 🙂


Dorota Wojciechowska – Doradca Serwisowy

P.:Jak to się stało, że pracuje Pani w branży motoryzacyjnej?

D.W.: Jak to zwykle u kobiet bywa poszłam za głosem serca 🙂 Mój mąż prowadził warsztat blacharsko – lakierniczy i postanowiłam pomagać mu w pracy. Nie miałam wykształcenia kierunkowego, nie wiedziałam nawet czym różni się zderzak od błotnika. Wszystkiego musiałam nauczyć się sama. Okazało się, że jest to bardzo interesująca dziedzina. Moim zadaniem było kontrolowanie pracy wykonywanej w serwisie.

Pewnego razu, pod nieobecność mojego męża, jeden z pracowników bardzo długo naprawiał mały element. Zrozumiałam, że to właśnie powinnam kontrolować, czyli czas i jakość naprawy. Bardzo szybko się uczyłam obserwując pracę innych, zadając pytania i drążąc nurtujące mnie tematy. Dzisiaj potrafię już zrobić wszystko sama. Nie jestem jedynie teoretykiem, nie raz zdarzyło mi się wziąć sprawy w swoje ręce 🙂 Potrafię spawać, szlifować i nawet polakierować. Jeżeli chodzi o mechanikę to tutaj nie jestem aż tak dobra, ale jeżeli samochód odmówi mi posłuszeństwa na drodze, to też się z nim rozprawię.

Uważam, że miałam wielkie szczęście poznać tę dziedziną „od podszewki”.

W tej chwili, pracując w AutoCentrum na stanowisku doradcy serwisowego, wykorzystuję tę wiedzę przy bezpośredniej obsłudze klienta i likwidacji szkód. W tych czasach klienci są bardzo świadomi i wymagający. Kiedy widzą, że mimo tego, że jestem kobietą, znam się bardzo dobrze na technologii naprawy, wyrażają zadowolenie z tego, że są w dobrych rękach i obdarzają mnie zaufaniem.

Serwis blacharsko – lakierniczy w AutoCentrum Elektronowa 8a tworzyłam od samego początku, więc jest on mi bardzo bliski i angażuję się w pracę tutaj w sposób wyjątkowy. Czyli, jak to zwykle u kobiet bywa, oddaję mu całe serce 🙂


Marcin Teleśnicki – Kierownik ds. Likwidacji Szkód

P.: Jak to się stało, że znalazł się Pan w branży motoryzacyjnej, czy kształcił się Pan w tym kierunku?

M.T.: Zupełnie inaczej planowałem swoje życie zawodowe. Pod koniec studiów ekonomicznych wcale nie miałem planu związać się z motoryzacją, ale mój brat pracował w firmie ubezpieczeniowej i zaproponował mi pracę na stanowisku asystenta likwidatora. Nie miałem wtedy zamiaru od razu szukać zajęcia, chciałem nacieszyć się „nicnierobieniem” 🙂 Ale ponieważ mam zasadę, że podejmuję wszystkie wyzwania, które stawia mi życie, to postanowiłem stawić temu czoła.

Na początku zajmowałem się głównie pracą biurową i wdrażaniem się w branżę. By usprawnić wykonywanie zadań, wprowadzałem systemy ułatwiające zarządzanie danymi. To były czasy papierów, druków i kwitków. Obecnie pracuje się głównie przy użyciu systemów komputerowych, co zdecydowanie przyśpiesza procesy, ale mimo wszystko tęsknię czasem za papierowymi teczkami 🙂
Kolejnym przykładem na to, że lubię opracowywać systemy, które ułatwiają życie jest to, że uczęszczając do szkoły muzycznej, stworzyłem matematyczny wzór na rozpoznawanie tonacji po ilościl bemoli lub krzyżyków. Nie musiałem uczyć się wówczas na pamięć 🙂

Po niecałym roku dostałem propozycję pracy jako analityk finansowy w banku. Było to zgodne z moim wykształceniem, więc zdecydowałem się ją podjąć. To praca, która wiąże się z dużą odpowiedzialnością i stresem. Nie do końca się tam odnalazłem.

Wróciłem do poprzednich działań, tym razem już na stanowisku likwidatora miałem możliwość uczestniczenia w oględzinach samochodów. Kolejnym krokiem w mojej karierze zawodowej była praca w zakładzie ubezpieczeń w biurze współpracy z dealerami samochodowymi. Oprócz zadań obsługi klienta, rozwiązywania ich problemów, wsparcia i opieki serwisów prowadziłem szkolenia dla pracowników warsztatów i serwisów samochodowych z zakresu likwidacji szkód i procedur.

Pracowałem też w firmie flotowej, w dziale likwidacji szkód. I te wszystkie doświadczenia dały mi solidną podstawę do poznania procesu związanego ze szkodami komunikacyjnymi i możliwość oceny z różnej perspektywy.

Gdy powiększyła mi się rodzina postanowiliśmy wyjechać z wielkiego miasta, przeprowadziliśmy się do mniejszego, spokojniejszego. Szukając stabilnej pracy wpadło mi w oko ogłoszenie o naborze do policji. Złożyłem dokumenty, przeszedłem etapy rekrutacji i spróbowałem. Nie było łatwo, ale było to cenne doświadczenie, bardzo mnie zahartowało i nauczyło zaradności.

Na początku pracowałem w drogówce, chciałem jednak bardziej wykorzystać moje doświadczenie zawodowe i umiejętności, dlatego przeniosłem się do „wypadkówki”. Olbrzymim przeżyciem jest zobaczenie na własne oczy skutku wypadku samochodowego. Tutaj wzbogaciłem się o kolejny punkt widzenia. Jednak ponieważ jestem osobą, która szuka bezustannie rozwoju, poczułem, że przyszedł moment na kolejny etap mojego życia.

I w tej właśnie chwili otrzymałem propozycję pracy w firmie AutoCentrum. Pomyślałem, że może jest to miejsce, w którym będę mógł wykorzystać wszystkie dotychczasowe doświadczenia i przeżycia, tym bardziej, że moim zadaniem miało być stworzenie systemu pracy działu likwidacji szkód. I tak też się stało. Tu po raz pierwszy poczułem, że dużo zależy ode mnie i w pełni mogę zastosować to, co dało mi dotychczasowe życie zawodowe.

Oczywiście cały czas się uczę. Nie ma już przede mną tajemnic samochód, który uczestniczył w kolizji. Kiedy dowiaduję się przy jakiej prędkości i w jaki sposób doszło do zdarzenia, mogę wstępnie określić jakie elementy uległy zniszczeniu, nawet jeżeli z zewnątrz jest to niewidoczne. Części samochodowe i ich zamawianie skrywają przede mną coraz mniej tajemnic 🙂

Myślę, że motoryzacja to branża, w której zawsze będzie coś do odkrycia, coś do zgłębienia. Jest to dziedzina, w której trwa nieustanny rozwój, a wynalazcy, konstruktorzy i projektanci prześcigają się w nowościach i zaskakują rozwiązaniami. Motoryzacja to moje miejsce 🙂


Sylwia Majda – Doradca Serwisowy

P.: Jak to się stało, że znalazła się Pani w branży motoryzacyjnej?

S.M.: Często życiem kierują przypadki, ale my sami też mamy na nie duży wpływ. I tak było ze mną. Zawsze lubiłam motoryzację, szybką jazdę samochodami i interesowała mnie ta tematyka. Będąc na stażu trafiłam na ogłoszenie z Autoryzowanej Stacji Samochodowej, pomyślałam, że to miejsce w którym na pewno mogłabym rozwijać się i budować swoją przyszłość. Na rozmowie kwalifikacyjnej okazało się, że takie samo zdanie ma osoba rekrutująca. Kiedy już podjęłam pracę poczułam, że to właśnie jest mój świat.

P.: Jak kobieta odnajduje się w „męskim świecie”?

S.M.: Tu nie ma nudy, zawsze dzieje się coś nowego, ciekawego, odmiennego… Dzisiaj zajmuję się likwidacją szkód komunikacyjnych i każdego dnia uczę się czegoś nowego. Motoryzacja to nie tylko miejsce dla mężczyzn, coraz więcej kobiet zajmuje się tą branżą. Nie ustępujemy mężczyznom, wręcz przeciwnie. Kobiety już nie rozkładają rąk kiedy samochód odmawia posłuszeństwa. Często zaskakują szeroką wiedzą i umiejętnościami. Tu nie liczy się tężyzna fizyczna, a zdolność przyswajania wiedzy i pasja. Zachęcam wszystkie kobiety, które lubią ten temat do realizowania się w nim, ponieważ daje to dużo radości i satysfakcji.


Kinga i Weronika – mechanika samochodowa

Wywiad z Kingą

P.:Skąd się wzięło u Ciebie zainteresowania motoryzacją?

K.B.: Pasję przejęłam od swojego taty. Prowadził on skup samochodów i zawsze bardzo interesował się motoryzacją. Kiedy byłam małą dziewczynką zamiast biegać po podwórku z koleżankami wolałam kręcić się przy tacie po placu pełnym starych samochodów. Nie bawiłam się lalkami, wolałam uczyć się rozróżniać marki samochodów. Tata cieszył się, że będzie miał kto kontynuować rodzinną tradycję. Mam brata, ale on zajął się piłką nożną.

W gimnazjum zaczęłam o motoryzacji myśleć na poważnie. Zdecydowałam się na praktyki w salonie samochodowym, a kolejnym krokiem było wzięcie udziału w Programie Operacyjnym Wiedza Edukacja Rozwój „Akcja Aktywizacja”. W ten sposób znalazłam się w AutoCentrum, gdzie wciąż się uczę i zdobywam nowe umiejętności.

P.:Jak reagują mężczyźni widząc kobietę mechanika?

K.B.: Generalnie nie dowierzają, ciągle pytają czy jestem pewna, że to zawód dla mnie. Kiedy jednak widzą, że dobrze sobie radzę i wiele rzeczy potrafię zrobić samodzielnie traktują mnie poważnie.

P.:O czym marzysz?

K.B.: Marzę o tym, żeby założyć własną stację obsługi samochodów. Nie chciałabym jednak być tylko właścicielką za biurkiem, tylko wciąż naprawiać samochody, bo to moja prawdziwa pasja. Może kiedyś uda mi się założyć duży serwis samochodowy? W życiu trzeba mieć marzenia, realizować je. Bez celu i marzeń nie idziemy do przodu, nie rozwijamy się, a ja na pewno nie chcę stać w miejscu.

Wywiad z Weroniką

P.:Skąd u Ciebie pomysł, by zostać mechanikiem samochodowym? Czy również marzyłaś o tym od dziecka?

W.C.: Mnie miłością do motoryzacji zaraziła Kinga, z która się przyjaźnię. Jestem osobą otwartą, lubię poznawać nowe rzeczy i nie boję się wyzwań, a to przedsięwzięcie na pewno jest wyzwaniem, bo zawód ten jest jednak postrzegany jako typowo męski. Od gimnazjum coraz bardziej zagłębiałam temat motoryzacji. Wtedy zaczęłam myśleć, by związać swoją przyszłość z tą branżą.

Kiedy przedstawiłam pomysł swoim rodzicom byli przerażeni i bardzo przeciwni. Początkowo nie miałam w nich wsparcia, ale kiedy zobaczyli, że sprawia mi to wielką przyjemność i odnajduję się w tym w 100 % zaakceptowali mój wybór i nawet kiedy wracam z pracy pytają czego nowego się nauczyłam. Mam natomiast duże oparcie w mojej 6 lat starszej siostrze, która twierdzi, że w życiu trzeba iść za głosem serca.

To dla mnie nie tylko praca, ale też pasja. Czas wolny często spędzam z Kingą rozmawiając o samochodach, nowościach, ciekawych rozwiązaniach motoryzacyjnych. Bardziej interesują nas trendy w motoryzacji niż trendy w modzie. To są nasze babskie rozmowy 🙂

P.:Co najbardziej lubisz w tej pracy?

W.C.:Wszystko 🙂 Szczególną miłością darzę klasyki motoryzacji, uwielbiam stare auta. Oczywiście nie pogardzę też sportowym, szybkim samochodem, jednak jeśli chodzi o jego naprawę to jeszcze długa droga przede mną.

P.:Jakie masz zawodowe plany na przyszłość?

W.C.: Podobnie jak Kinga myślę o własnym serwisie. Może uda nam się założyć wspólny biznes? Serwis samochodowy dla kobiet prowadzony przez kobiety to byłoby coś 🙂